Kreski i słowa - wiersze

Wiersze 


Mam przyjaciół
Jeden ma kok na pól głowy
Drugi kucyk wielkości chomika
Nie, to nie ważne
Mam przyjaciół,
jak ktoś zapyta

***

O ile się światem jako dzieciak bawiłeś
teraz musisz wziaść go w posiadanie
Lecz twoje pokolenie jest puste, zepsute
gadanie
Za dużo fejsbuka, co oczy wypala.
Za dużo internetu, co mózg zniewala.
Za dużo papierosów, wiercących wnętrzności.
Za dużo telewizji, które zmiękczają kości.
Za dużo jedzenia, fałd, tłuszczu na brzuchu.
Za dużo muzyki, skoliozy, wad słuchu.
Za dużo przekleństw o pomstę do nieba
Za dużo łażenia, tam gdzie nie trzeba
I to nie żadne frezje ciotki, mamy czy babki.
Tak mówią o sobie na Kwejku cierpiące nastolatki
***

wysłano z czatu

Słuchaj
Zapamiętam ten post
bo choć jest pusty 
i z pewnością nie do mnie 
widzę uśmiechniętą buźkę,
to chyba coś znaczy
i chyba jest szczęśliwy
a to znaczy, ze ja też
i muszę mu coś w końcu napisać
Jak ja lubię
jak ja kocham
ja naprawdę kocham
jego 
jego

profil
Soory, to nie do ciebie 
Zapomnij,
zapomnij xd, dobra 
pa
:)

Pan w białej czapce

Jego głowa dopasowała się do kształtu czapki
Nie miała wyjścia
 W końcu nosił ją przez kawał życia
Ciekawe kto mu przypominał,
żeby rano włożyć czapkę
mniejszą, większą
i czy w tej czapce jadł śniadanie
i czy w ogóle była potrzebna
 Że też nie spadała mu ta czapka
Czasem może podmuch wiatru ją unosił
Ale nie kradł jej na zawsze
Bo w kolejnym ujęciu ona znowu jest na głowie
Innego właściciela
Wznosi ręce do Boga
a ja mówię: identyczną czapkę, słowo daję
modną, przedpotopową
widziałam w telewizji
miał ją na głowie ktoś Wielki
i wiele rzeczy miał
w sobie pod warstwą piuski
Widać nigdy się nie zakurzy


Przyśniło mi się tornado

Kiedy widzisz zbliżające się chmury
a te chmury kłębią się i zawijają
aż powstanie smukły lej
do którego wszystko zdolne jest zniknąć
a ten lej wiruje i ześlizguje z góry
coraz bliżej twojego okna płynie
ty możesz 
 tylko pozostawić parę na szybie
parę swojego zaangażowania w swoje nieszczęście
albo
-zasmucić się choć trochę, 
kącik ust wygiąć panicznie
zapłakać, ze nie ma piorunów
z których jadowitym spazmem zdołałeś się już oswoić
lecz
 patrzysz w dal jakby widok
widok niepokojący 
nagle miał okazać się koszmarem
gdzie miksują się naprawdę złe rzeczy
snem filmowym 
okupacyjnym szantażem
bój się albo giń
Zaprawdę to tylko sen
lecz
możesz się pomodlić
tak łatwo płakać w śnie
ale na ziemi wielu bożych umęczonych w pewnym sensie
 ginęło
 bo nie dało rady się bać
Czegoś co nie stawia trwożnego warunku
co nie trzęsie się jak galareta
przecina płatkami śniegu
skrytego w woalce popiołu
zimnego , mroźnego
mroźnego zła
naprawdę mroźnego
bo szczerze gorące jest powietrze, które wydychamy
Przyśniło mi się tornado..

Pewien człowiek kochał, lubił, kreślił to co dla niego jest ważne. Marzenia, ludzie, którzy byli mu bliscy - to wszystko wydaje mu się teraz okropne, niewłaściwe. Niszcząc bliską osobę niszczymy własne marzenia. Czy to w formie wybuchu, czy miażdżenia na proch, niszcząć drugą osobę,trzeba pamiętać o sobie.

Marzenia Na dłoniach 

Spójrz na swoje marzenia
przekwitłe, przeżółkłe i mdłe.
Nieśmiałe, zamilkłe i rozmyte.
jakbyś nie chciał dać im prawa istnienia.

Broń tego, co w ramionach wybucha
Dobieraj do wianka kolce róż
Na skrzydłach leć gdy zawierucha
- a sam na siebie podniesiesz nóż

A gdy powrócą twe usta z daleka
ognistym słowem podpalą wrogi lont
Zobacz - cały stos marzeń tam czeka
a ty je zdmuchniesz prosto w morza głąb.

Zobacz, ujmij  je w dłonie,
Czy to ważne co czyniły - a skąd!
Delikatny, kruchy puch podda się tobie.
Byś mógł je zetrzeć na proch

**********************

O tej chwili kiedy autobus mi odjeżdża....

Śpiewam z zamkniętymi ustami między tramwajami.
Patrzę w kierowców na ich dłonie,
które wstrzymują mechaniczne konie
.Biegnę w milczeniu pospiesznym i śmiesznym z daleka.
Kierowcy czekają, czas ucieka.Jeszcze, jeszcze chwila
.Jeszcze stopa, jeszcze mila.
Serce bije, nogi biegną ale nie oddycham.
Autobus  gdzieś tam znika.

****************
Natalce


Z dwóch kucyków
z kilku ząbków
z kilku słów
mamo dumna bądź
zanim szybko
drobnym maczkiem
dziecku ci wyśliźnie z rąk
Palce w zupie
Palce w mleku
Dłonie piszą coś
palce skrobią tam i tu
Zobacz mamo
malowankę kolorują
zaraz
obraz malują ze snu

Oczka małe
niebieskawe
i naiwny wzrok
Mamo popatrz jak
oczy smutnieją
na ustach
zdziwienie
a buzia cała w łzach

Z mlecznej buzi
z długich rzęs
z małych stóp
wyrasta szybko już
Zanim spojrzysz
na ustach błyszczyk
na stopach obcasy
a na rzęsach tusz

Najdziwniejsza matka pod słońcem która zamiast huhać i dmuchać na podrapane dziecko, bierze kota i tłumaczy, ze nie zawsze kot drapie, gdy zrobisz mu coś złego, czasami dobre zabawa i dobra intencja kota nie gwarantuje bezpieczeństwa. Dług wdzięczności można mieć za niezrobienie czegoś złego,na przykład czy świadomie nie podkładamy nogi nauczycielowi? No właśnie, powinien być nam za to wdzięczny :P

Przyprószyć Kotem

Każdy czasem przyprószy kotem
pod warunkiem, że chce mieć z kotami cokolwiek wspólnego
albo tak jak kot znacząco zniesie uszy po sobie
Nie wiedząc po kim to ma i dlaczego
           Razu pewnego dziecko
kochając nad wyraz swego kota
zapłakało po trzykroć rzewnie:
Dlaczego kot mnie drapie, mamusiu? 
Czy chce drapać? Czy mu to potrzebne?
Bawiłam się z nim a on - trach
Nie polubię kota nigdy wiecej!
A mama wzięła drapieżcę  pod łokieć
i tak odpowiada córeczce:
Przyprószy kot trochę pchłami
zdradą, włóczęgą, drapaniem,
pochodzi - ubywa po trochu,
Po ziarnku, po grochu , łyżeczce.
mokrego, brudnego, sinego,
młodego, dzikiego ubywa
Myślę, że nie chciał
 jak wszyscy 
z miłości
się zajmuje drapaniem.
Możesz jedynie na przyszłość
mniej go ciągnąć za ogon
a on ci wybaczy
jak jatobie
gdy ty  przyprószysz kotem,
kiedy nie tęga twa mina.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz