moim zdaniem - felietony


Jestem - osobą z wybitną przypadłością bólu dupy. Dlatego mimo mojej nieśmiałości zewnętrznej i totalnego chaosu wewnątrz mnie takie moje oto tu myśli tu zapisuję : 



     Czy jesteś szalony?

Zastanawiałeś się, jak zachowałbyś się, widząc na ulicy swoją ulubioną „gwiazdę”? Czy rzucisz się pędem na jak gdyby nic idącego człowieka, poprosisz go autograf, zapiszczysz? Tak zrobiliby ludzie nieśmiali, podatni na sugestie, świadomi swojej  niskiej wartości wobec spotkanej osoby. Jeśli ty wolałbyś raczej zrobić zdjęcie z ukrycia, delikatnie zaczepić zajętą osobę, należysz do tych całkowicie szalonych, a to z dwóch powodów:
 – po pierwsze: dlaczego, kur*, nie podeszłaś i nie wziąłeś autografu dla ciotki z Kielc? Przecież ona szaleje za Markiem z M jak Miłość!

- Po drugie: Szanujesz siebie. I prywatność. Wy wszyscy, którzy podlecieliby do „Gwiazdy” z piskiem : Zastanówcie się, czemu służy ów zamieszanie wokół tej osoby? Czy jest to piszczenie w stylu : „hej, on tu jest, on oddycha tym samym powietrzem co my!” Czy „Matko, człowiek, który spełnia swoje marzenia w Internetach, to zaszczyt go spotkać!”, czy „Chodźmy, ale będzie beka!

    Według mnie człowiek nie powinien aż tak strasznie naginać swojego przekonania, na temat tego, kto i dlaczego jest ode mnie lepszy. Coraz bardziej konsumpcyjne podejście mają dzieci – reklamy dążą raczej do tego aby to, jak lubisz serial wyrażać liczbą notesów z Violetty, niż znajomością imion aktorów innych niż tytułowa bohaterka. Brokatowa sukienka, różowa płyta, puzzle – to must havy młodszych  fanek piosenkarki. Większe interesuje próba nawiązania kontaktu z piosenkarzami, zauważenia, wyróżnienia z tłumu, pozdrowienia, czy autografu, skrawka koszuli, oryginalnej chusteczki do nosa… Uf, Z wiekiem fanki są coraz bardziej wymagające.

    No to za co mamy podziwiać „gwiazdy”?

Za ich osiągnięcia. Chociaż… Dzisiaj w rubryce „Osiągnięcia” można wpisać zarówno udział Kwiatkowskiego w Polsacie w „Tańcu z Gwiazdami” jak i liczne wywiady z grupą Smashing Pumpkins. To pierwsze gwiazdę kreuje, drugie ją pokazuje. Na to drugie jednak nikt nie zwróci uwagi. Nawet ja.
Za ich przesłanie. Kazać ludziom szukać przesłania, to jak kazać nastolatkom podziwiać zamkniętą Biblię.  Przesłanie niesie Kiełbasa z Austrii,i niesie nie tylko piosenką ale też swoją… estetyką. Ale czy to wystarczy, by ją podziwiać? Wyobrażacie sobie? Zeszyty z Conchittą zastąpią zeszyty z Violettą na różowym tle…
Może za muzykę?

Także szaleni mają swoje zasady i szanują zasady innych. Ekstremalnie trudne. Ale efektowne.


Uwaga, zgadywanka.


 Co to jest: nie ma kształtu, ani koloru ale jest najlepiej sprzedającym się produktem na świecie? Odpowiedz: emocje. Te cenne złoża kruszcu dotychczas wydobywane w okolicach ludzkiej wrażliwości, obecnie mają swoje pokłady w zagłębiu programów rozrywkowych telewizji polskiej. Pozyskujemy je na przykład  z kopalni Must be The Music, Top Chef, Dancing with the stars. Po całodniowej bieganinie, dobrze popatrzyć sobie, że ci kucharze z Top Chefa to jednak nie mają łatwo. Gotują na czas, rywalizują ze sobą, eliminują się, serce podchodzi im do gardła, gdy nadchodzi ocena ich dań, a na koniec jeszcze płaczą i przytulają się, oddają fartucha. Mamy kupę emocji – a konkretnie jedną, wiodącą – stres. Nieważne, czy udawany, czy nie, w momencie Kiedy Alina mówi, ze że prawie się opłakała, bo miła piętnaście minut na pieczenie kruczka, który pewien się piec pół godziny, telewizja spodziewa się wyrywania własnych włosów z głowy. Tymczasem ja się tylko śmieję, mam dość innych stresów. Ma nadzieję, ze nie jestem sama…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz